Bukowina Tatrzańska: Końskie odchody na trasie spacerowej. Coraz więcej skarg na Fiakrów
Ścieżka nad Białką, popularna wśród mieszkańców i turystów, coraz częściej staje się areną sporów związanych z kuligami i utrzymaniem porządku. Do narastającego problemu odniósł się m.in. radny Piotr Łaś, apelując o większą odpowiedzialność i szacunek dla wspólnej przestrzeni.
Ścieżka wzdłuż Białki od lat uchodzi za jedno z tych miejsc, gdzie można na chwilę zwolnić. Spacer, poranny bieg, narty biegowe, rodziny z dziećmi. W sezonie zimowym dochodzi do tego jeszcze jedna atrakcja, kuligi, które stały się niemal symbolem lokalnej oferty turystycznej. Problem w tym, że coraz częściej to, co miało być atrakcją, zaczyna rodzić napięcia.
Coraz więcej osób zwraca uwagę na stan trasy po przejazdach zaprzęgów. Nie chodzi o sam ruch konny, bo ten dla większości jest oczywistym elementem zimowego krajobrazu. Chodzi o to, co zostaje na ścieżce później. Zabrudzenia, które trudno ominąć, obniżają komfort korzystania z traktu i psują wrażenie miejsca, które miało być wizytówką regionu.
To temat, który wraca w rozmowach mieszkańców i turystów. Jedni pytają, dlaczego wspólna przestrzeń bywa traktowana jak zaplecze do prowadzenia działalności, inni zastanawiają się, kto faktycznie ponosi odpowiedzialność za porządek. W tle pojawia się też pytanie o wizerunek miejscowości, bo to właśnie takie drobne, ale widoczne detale często zostają w pamięci gości na dłużej niż same atrakcje.
Warto zaznaczyć, że wielu fiakrów radzi sobie z tym problemem bez większych trudności. Sprzątają, pilnują porządku i nie widzą w tym nic nadzwyczajnego. To jednak pojedyncze zaniedbania wywołują największe emocje i sprawiają, że temat trafia do publicznej dyskusji.
Głos w tej sprawie zabrał między innymi radny Bukowiny Tatrzańskiej Piotr Łaś. W swoim apelu zwrócił uwagę na konieczność odpowiedzialnego korzystania ze ścieżki nad Białką oraz sprzątania po koniach. Zaapelował także do hotelarzy i właścicieli kwater, by wybierali do współpracy tych organizatorów kuligów, którzy realnie dbają o porządek, a nie tylko korzystają z renomy regionu.
Sprawa pokazuje szerszy problem wspólnego korzystania z przestrzeni, w której krzyżują się interesy mieszkańców, turystów i branży zarabiającej na zimowych atrakcjach. To, czy ścieżka nad Białką pozostanie miejscem kojarzonym z wypoczynkiem, czy z irytacją, zależy od decyzji podejmowanych dziś.
Komentarze