Folklor, smaki i tradycja Górali ze Szczawnicy na krakowskim jarmarku
Górale ze Szczawnicy otworzyli Jarmark Bożonarodzeniowy w Krakowie pełnym energii koncertem i regionalnymi atrakcjami, które szybko skradły uwagę odwiedzających.
Górale ze Szczawnicy rozkręcili pierwszy dzień Jarmarku Bożonarodzeniowego w Krakowie, wypełniając Rynek prawdziwą pienińską nutą. Wśród świątecznych zapachów i migotliwych świateł publiczność dostała dokładnie to, czego szuka w takim miejscu autentyczność, energię i folklor, który potrafi poruszyć bardziej niż niejedna kolęda z głośników.
Na początek scena należała do najmłodszych. Dziecięcy zespół Naso Gromada dał pokaz talentu i odwagi. Mali artyści zagrali tak, że widownia od razu poczuła klimat świąt. To efekt świetnego przygotowania, za które odpowiada Katarzyna Klos.
Po nich pojawił się Zespół imienia Jana Malinowskiego, legenda z ponad stuletnią tradycją. Ich świąteczny program brzmiał potężnie i wzruszająco. Towarzyszyli im turon, śmiertka i królowie, co dodało występowi teatralnego kolorytu i przypomniało, jak barwne potrafią być podhalańskie zwyczaje.
Za przygotowanie artystów odpowiadali Marek Ciesielka i Maciej Czaja, a muzyczne wsparcie zapewnili Wiesław Majerczak, Norbert Kłos, Maciej Szczepaniak oraz Katarzyna Zachwieja.
Szczawnica przywiozła do Krakowa nie tylko muzykę. Na stoisku z regionalnymi produktami panował ciągły ruch, a chętnych do spróbowania pienińskich specjałów Łukasza Zachwiei nie brakowało.
Jednym z mocnych punktów wyjazdu było także zwiedzanie Jednostki Ratowniczo Gaśniczej numer 1 w Krakowie, najstarszej i największej w strukturach lokalnej straży pożarnej. To miejsce z historią sięgającą roku 1879, a po jego zakamarkach gości oprowadzał strażak pochodzący ze Szczawnicy, Szymon Janosz.
Organizator jarmarku, krakowska firma ARTIM, zaprosił górali, by podzielili się kulturą i tradycją, które od lat budują tożsamość Szczawnicy. I był to strzał w dziesiątkę. Publiczność reagowała żywo, a występujący raz po raz słyszeli dowód wdzięczności w postaci oklasków.
To był wieczór, który pokazał, że folklor, jeśli jest prawdziwy i dobrze podany, nie potrzebuje żadnych fajerwerków. Wystarczą ludzie, muzyka i tradycja. Do zobaczenia na kolejnych świątecznych wydarzeniach.
Źródło: UM Szczawnica
Komentarze