Jak rodzi się wrażliwość. Niezwykły wolontariat w Rokicinach Podhalańskich
W Szkole Podstawowej w Rokicinach Podhalańskich młodzież nie tylko działa w wolontariacie, lecz także uczy się rozumieć tych, którym pomaga. Spotkanie z podopiecznym fundacji i warsztaty z symulatorem starości pokazały uczniom, jak ważna jest obecność, empatia i zwykła ludzka bliskość.
W Szkole Podstawowej imienia Bronisława Czecha w Rokicinach Podhalańskich wolontariat nie jest dodatkiem do szkolnego życia, lecz jego żywą częścią. To miejsce, w którym młodzi ludzie nie tylko uczą się pomagać, ale przede wszystkim rozumieją, komu i dlaczego ta pomoc jest potrzebna. A czasem nawet – czują to bardziej niż potrafią opowiedzieć.
Szkolne Koło PCK, prowadzone przez Beatę Bielarczyk, Agnieszkę Madejowicz Pęksę i Katarzynę Wójciak, od lat kształtuje w uczniach empatię, odpowiedzialność i wrażliwość. Już najmłodsi biorą udział w kiermaszach i akcjach charytatywnych, a ich całoroczna opieka nad podopiecznymi DPS w Rabie Wyżnej pokazuje, że dobroczynność można praktykować na co dzień.
Współpraca szkoły z Fundacją imienia Adama Worwy, miejscowym DPS, ośrodkiem dla dzieci niewidomych i słabowidzących w Rabce Zdroju, Kołem Gospodyń Wiejskich oraz parafią sprawia, że zakres działań wolontariatu jest imponująco szeroki. Uczniowie angażują się w świąteczne akcje, wspierają seniorów, pomagają podczas lokalnych wydarzeń, a lista inicjatyw z każdym rokiem rośnie.
Tym razem młodzież wzięła udział w warsztatach pod tytułem Poczuj się jak senior, poprzedzonych spotkaniem z przedstawicielami Fundacji imienia Adama Worwy. Uczniowie mieli okazję wysłuchać historii Karola Bryniarskiego, podopiecznego fundacji, który choruje na mukopolisacharydozę. Choć choroba odbiera mu sprawność fizyczną, Karol nie traci pogody ducha. Opowiada o swojej codzienności, o trudnościach i o tym, jak ogromną siłę daje wsparcie rówieśników. Młodzież słuchała o jego pasjach, o spełnionym marzeniu wyjazdu na mecz Manchesteru City oraz o tym, że życie mimo ograniczeń może być pełne sensu, jeśli nie brakuje w nim ludzi, którzy potrafią być obok.
Po tym spotkaniu uczniowie przystąpili do zajęć, które wielu z nich zapamięta na długo. Symulator starości pozwolił im poczuć, jak wygląda codzienność osoby starszej. Kombinezon ograniczał pole widzenia, ruch, równowagę i siłę. Czynności, które w normalnych warunkach wykonuje się odruchowo, nagle wymagały ogromnego wysiłku. Wejście po schodach, nalanie wody do kubka czy zawiązanie butów stały się wyzwaniem, które otwiera oczy bardziej niż niejedna lekcja.
To doświadczenie poruszyło młodzież. Wolontariusze utwierdzili się w przekonaniu o sensie swojej pracy, a ci, którzy dotąd nie angażowali się w wolontariat, być może właśnie wtedy odkryli, że chcą spróbować.
Okazało się, że nauka empatii nie zawsze polega na słuchaniu wykładów. Czasem zaczyna się od założenia ciężkiego kombinezonu i zrozumienia, jak wygląda świat, gdy ciało przestaje być posłuszne.
Źródło: gm. R W
Komentarze