Nawigacja powadziła ich na manowce. Seniorzy z Holandii i porzucone w lesie rowery.
W erze cyfrowych rozwiązań i technologicznego zaufania, coraz częściej zapominamy o starym, prostym narzędziu, zdrowym rozsądku. Górskie szlaki Tatr nie raz już były świadkami niecodziennych przygód turystów, ale interwencja, do której doszło 1 sierpnia w Zakopanem, znów pokazała, że nawet najbardziej zaawansowana nawigacja GPS nie zastąpi doświadczenia i znajomości terenu. Tym razem, bohaterami wydarzeń zostali turyści z Holandii, ich elektryczne rowery, i patrol zakopiańskiej policji, który ruszył w góry… po porzucony sprzęt.
Gdy GPS prowadzi w ślepy zaułek
W miniony piątek przed południem do zakopiańskiej komendy zgłosiło się starsze małżeństwo obywateli Holandii. Dzień wcześniej, około godziny 19:00, aplikacja nawigacyjna zasugerowała im trasę na Gubałówkę, prowadzącą z ulicy Bilinówka wzdłuż potoku i dalej niebieskim szlakiem.
Szlak, jak się szybko okazało, był nie tylko nieprzystosowany do rowerów, ale wręcz niebezpieczny, błotnisty, śliski, prowadzący przez strome, leśne odcinki. Dodatkowo w trakcie wspinaczki mężczyzna doznał kontuzji, skręcił kostkę. Oboje z żoną, zmęczeni i zdezorientowani, nie byli już w stanie ani kontynuować jazdy, ani sprowadzić rowerów. Maszyny zostały ukryte w krzakach, a para, z trudem, zeszła na dół pieszo.
W piątek rano małżeństwo zgłosiło się do zakopiańskiej policji z prośbą o pomoc. Patrol wyruszył na miejsce, wspierany przez druhów z OSP Olcza. Ze względu na trudne warunki i powalone drzewa, część trasy trzeba było pokonać pieszo.
Po kilkunastu minutach poszukiwań udało się zlokalizować porzucone rowery elektryczne, schowane w zaroślach. Policjanci bezpiecznie sprowadzili sprzęt na dół i oddali go właścicielom. Sprawna akcja, profesjonalizm funkcjonariuszy i zaangażowanie lokalnej OSP zasługują na uznanie ale cała historia pozostawia też gorzki posmak.

Błędne koło technologicznego zaufania
To zdarzenie, choć zakończone szczęśliwie, pokazuje rosnący problem ślepego zaufania do technologii. Aplikacje GPS, choć wygodne, nie rozróżniają trudności szlaków, warunków pogodowych czy fizycznych możliwości użytkownika.
Algorytm poprowadzi, ale nie uprzedzi o błocie, stromiźnie czy powalonych drzewach. Trzeba mieć na uwadze, że w górach nawigacja to tylko pomoc, nie przewodnik. I z całą pewnością nie substytut zdrowego rozsądku.
Rower elektryczny a zagrożenie pożarowe
Sytuacja z Gubałówki ma jednak jeszcze poważniejszy wymiar, bezpieczeństwa ekologicznego. Porzucenie rowerów elektrycznych w leśnym, trudno dostępnym terenie, niesie ze sobą realne ryzyko zapłonu. Akumulatory litowo-jonowe, szczególnie w przypadku uszkodzenia, zalania lub przegrzania, mogą ulec samozapłonowi.
W środku lata, w lesie nawet niewielki ogień może doprowadzić do gwałtownego pożaru. To nie jest science fiction a realne zagrożenie, którego konsekwencje mogłyby być dramatyczne zarówno dla przyrody, jak i lokalnej społeczności.
W świetle tego incydentu warto postawić pytanie, czy nie nadszedł czas by uregulować obecność pojazdów elektrycznych w terenach górskich i leśnych? Czy nie powinno się wprowadzić minimalnych standardów dla aplikacji GPS wyznaczających trasy w terenach o podwyższonym ryzyku?
Źródło: KMP Zakopane
Komentarze