Ostry spór po dramacie na boisku. Huragan Waksmund odpowiada na zarzuty Obidowej
Poważne obrażenia zawodnika Huraganu Waksmund przerodziły się w otwarty konflikt między klubem a Sołectwem Obidowa. Jedni mówią o nieszczęśliwym zdarzeniu podczas walki o piłkę, drudzy o brutalnym ataku, który ze sportem nie miał nic wspólnego.
Jedno zdarzenie na boisku, poważnie ranny zawodnik i coraz ostrzejsza wojna na słowa. Po tym, co wydarzyło się 12 lipca w Ostrowsku, między LKS Huragan Waksmund a środowiskiem z Obidowej wybuchł otwarty konflikt. Padają zarzuty o brutalny atak, „boiskowego bandytę”, wykorzystywanie ludzkiego nieszczęścia i próbę odwracania uwagi od całej sprawy.
W centrum tego wszystkiego jest jednak zawodnik Huraganu Waksmund, który według informacji przekazanych przez klub doznał złamania dwóch kości w nodze z przemieszczeniem oraz złamania obojczyka.
Pierwsze mocne słowa padły ze strony Huraganu. Zawodnik z Obidowej został określony mianem „boiskowego bandyty”. To właśnie między innymi na te słowa odpowiedziało Sołectwo Obidowa, stając w obronie swojego zawodnika.
Według stanowiska opublikowanego przez sołectwo do zdarzenia doszło podczas sportowej rywalizacji, w ferworze walki o piłkę. Obidowa stanowczo odrzuciła sugestię, że zawodnik celowo chciał wyrządzić przeciwnikowi krzywdę.
Sołectwo zwróciło również uwagę na warunki atmosferyczne i stan boiska, które jego zdaniem mogły mieć wpływ na przebieg całej akcji. Podkreślono też, że zawodnik od wielu lat związany jest z piłką nożną i wcześniej nie był znany z brutalnej gry.
Na tym odpowiedź się jednak nie skończyła. Pod adresem Huraganu padł znacznie poważniejszy zarzut.
Sołectwo Obidowa stwierdziło, że przykre i nieszczęśliwe wydarzenie zostało wykorzystane do prowadzenia „klubowej polityki” oraz publicznego atakowania zawodnika i całego środowiska. W oświadczeniu pojawiły się również słowa o wykorzystywaniu ludzkiego nieszczęścia do osiągania „wizerunkowych czy środowiskowych korzyści”.
Na odpowiedź Huraganu nie trzeba było długo czekać.
Klub z Waksmundu uznał te zarzuty za całkowicie absurdalne. Według zarządu są one manipulacją i próbą odwrócenia uwagi od tego, co rzeczywiście wydarzyło się na boisku.
Huragan całkowicie odrzuca także wersję o zwykłej walce o piłkę. Powołując się na protokół meczowy i notatki stanowiące załączniki, klub twierdzi, że atak nastąpił z dużą siłą, pełnym impetem i na wyprostowanej nodze. Według przedstawionego przez Huragan opisu poszkodowany zawodnik wcześniej ograł przeciwnika, który nie miał już realnej możliwości zagrania piłki.
„Gdzie jest ten ferwor walki o piłkę?” - pyta w swoim oświadczeniu zarząd Huraganu.
Klub idzie jeszcze dalej. Nie zgadza się nawet z określaniem tego, co spotkało zawodnika, mianem kontuzji. Zdaniem zarządu w tym przypadku doszło do wyrządzenia poważnego uszczerbku na zdrowiu, a samo zdarzenie nie miało nic wspólnego ze sportową rywalizacją czy twardą grą.
Obie strony zupełnie inaczej oceniają więc tę samą sytuację. Dla Obidowej było to nieszczęśliwe zdarzenie podczas kontaktowego sportu, na które wpływ mogły mieć także warunki i stan boiska. Dla Huraganu był to brutalny atak, którego nie można usprawiedliwiać ferworem sportowej walki.
Ale konflikt wyszedł już daleko poza samą sytuację na murawie.
Huragan zarzuca Sołectwu Obidowa, że po rozgrywkach w pierwszej kolejności opublikowało radosną informację o wygraniu eliminacji, nie wspominając ani słowem o tym, co stało się Łukaszowi. Według klubu słowo „przepraszam” pojawiło się dopiero później, po komentarzach pod publikacją.
Obidowa z kolei przekonuje, że takie sytuacje powinny jednoczyć środowisko sportowe wokół wsparcia poszkodowanego, zamiast prowadzić do publicznego piętnowania zawodników i kolejnych oskarżeń.
Na razie jednak o uspokojeniu emocji trudno mówić. Zamiast wspólnego stanowiska są dwa całkowicie różne obrazy tego samego zdarzenia i coraz mocniejsze słowa publikowane publicznie.
Jedna strona mówi o nieszczęśliwym zdarzeniu podczas walki o piłkę. Druga odpowiada, że z walką o piłkę nie miało ono nic wspólnego. I choć obie strony deklarują przywiązanie do zasad fair play, po wydarzeniach w Ostrowsku spór tylko przybiera na sile.
Komentarze