Pszczelarze z Podhala świętują w Ochotnicy dzień św. Ambrożego
W Ochotnicy odbyło się doroczne spotkanie pszczelarzy z Podhala, Spisza i Orawy. Uczestnicy dziękowali za mijający sezon, wymieniali doświadczenia i przypominali, jak wielką pracę wykonują pszczoły, od których zależy życie wielu górskich pasiek.
Pszczelarze z Podhala, Spisza i Orawy spotkali się w Ochotnicy, by wspólnie uczcić święto swojego patrona. „Pszczelarskie Roje na św. Ambrożego” znów okazały się wydarzeniem, które łączy tradycję, wdzięczność i codzienną troskę o owady tak ważne dla lokalnego ekosystemu. Tegoroczne świętowanie miało szczególny charakter, bo po jednym z trudniejszych sezonów w ostatnich latach.
Uroczystości rozpoczęły się Mszą Świętą w kościele w Ochotnicy Górnej. Pszczelarze i mieszkańcy dziękowali za mijający rok i prosili o pomyślność na kolejny. Wzruszającym momentem było złożenie darów: dekorowanego paschału oraz produktów pszczelich z regionalnych pasiek. W nabożeństwie uczestniczyła także Podhalańska Królowa Miodu, a całość zakończyła modlitwa do Matki Bożej Królowej Pszczół.
Wśród uczestników znaleźli się wieloletni działacze, w tym były prezes Jan Świdroń. Wspominano początki organizacji powołanej w 1987 roku w Nowym Targu i jej rozwój do blisko 200 członków oraz około 5000 rodzin pszczelich. To środowisko bardzo zróżnicowane, od właścicieli kilku uli po pszczelarzy prowadzących duże pasieki. Organizacja szkoli, doradza i wspiera członków także w sprawach formalnych i zdrowotnych pszczół. Obecny był również Adam Górnicki, skarbnik gminy Ochotnica Dolna.
W rozmowach przewijał się temat wymagającego roku. Zmienna pogoda, gwałtowne spadki temperatur i trudna wiosna sprawiły, że opieka nad pszczołami była wyjątkowo intensywna. Wielu podkreślało, że ten sezon zweryfikował wytrwałość i pasję pszczelarzy.
Święto przypada w okresie wspomnienia św. Ambrożego, którego legenda od dzieciństwa łączy z pszczołami. To właśnie on jest dla pszczelarzy duchowym opiekunem, a jego wizerunek często zdobi ule oraz sztandary kół pszczelarzy.
W tle uroczystości powracała refleksja nad niezwykłą pracą, jaką wykonują pszczoły. Pojedyncza z nich wytwarza w ciągu życia jedynie ułamek łyżeczki miodu, a na kilogram tego produktu potrzeba milionów lotów. Ich letnie pracownice żyją zaledwie kilka tygodni, zimowe mogą przetrwać nawet trzy czwarte roku. Choć niepozorne, tworzą system, od którego zależy nie tylko lokalna produkcja miodu, ale i stan przyrody całego regionu.
Źródło: gm O D.
Komentarze