Turystyka na śniegu a granice wytrzymałości mieszkańców. Temat skuterów w rejonie Butorowego Wierchu wraca do gminy
Przejazdy skuterów śnieżnych w rejonie Butorowego Wierchu znów wywołały emocje. Podczas wyjazdowej komisji mieszkańcy wskazywali na brak zgód właścicieli i obawy o bezpieczeństwo, a firmy przekonywały, że działają zgodnie z ustaleniami. Teraz sprawa trafi pod obrady całej rady gminy.
Temat skuterów śnieżnych na Butorowym Wierchu znów trafił na pierwszy plan. Komisja ds. Obywatelskich pracowała w terenie. Na miejscu pojawili się mieszkańcy Dzianisza i Kościeliska, przedstawiciele Straży Gminnej, gminny geodeta oraz reprezentanci firm organizujących przejazdy. Dyskusja była konkretna i momentami napięta.
Z rozmów wynika, że godziny przejazdów i ograniczenia prędkości mają być respektowane. Jednocześnie padły zarzuty, że w przypadku części działek skutery przejeżdżają bez zgody właścicieli.
Mieszkańcy zwracali uwagę na spaliny, tankowanie pojazdów w terenie oraz na poczucie zagrożenia wśród pieszych korzystających ze szlaku przez Butorowy.
Na stole są dwa rozwiązania. Pierwsze to obowiązek pisemnych zgód wszystkich właścicieli terenów, po których prowadzą trasy. Drugie to stworzenie rejestru działek, których właściciele nie wyrażają zgody na takie przejazdy.
Jedna z firm zadeklarowała oznakowanie i monitoring GPS wszystkich skuterów, co miałoby ułatwić identyfikację sprawców ewentualnych wykroczeń. Przedstawiciele branży podnosili też argument, że część nielegalnych kursów organizują podmioty spoza gminy.
Jak zapowiada Władek Bętkowski, przewodniczący Rady Gminy Kościelisko, sprawa wróci pod obrady rady. To tam mają zapaść decyzje dotyczące ewentualnych zmian w uchwale lub sposobu jej egzekwowania.
Komentarze