W Tatrach zostało tylko kilkadziesiąt cietrzewi. Ich los zależy także od turystów
W Tatrzańskim Parku Narodowym żyje już tylko 30–40 cietrzewi. To gatunek na granicy wymarcia. Park apeluje do turystów o przestrzeganie kilku prostych zasad, które mogą zdecydować o przetrwaniu tych ptaków.
W Tatrach zostało zaledwie 30 do 40 cietrzewi. To liczba alarmująca. W Tatrzańskim Parku Narodowym te ptaki są dziś na granicy wymarcia, a ich przetrwanie zależy w dużej mierze od tego, jak zachowują się ludzie w górach.
Zimą i wczesną wiosną sytuacja jest szczególnie trudna. To czas, kiedy cietrzewie potrzebują spokoju, by przetrwać mrozy i rozpocząć okres toków. Każde płoszenie oznacza dla nich utratę cennej energii, a czasem realne zagrożenie życia.
Dlatego zasady są proste. Poruszajmy się wyłącznie po wyznaczonych szlakach. Na nartach korzystajmy tylko z dopuszczonych tras. Przestrzeń między zmierzchem a świtem zostawmy zwierzętom. Właśnie wtedy ptaki rozpoczynają swoje zaloty, często jeszcze przed wschodem słońca.
Jeśli chcemy usłyszeć tokujące cietrzewie, sami musimy zachować ciszę. Jeśli wypatrujemy tropów, róbmy to tylko na obrzeżach szlaków. A gdy dopisze szczęście i z daleka zobaczymy ptaka, nie podchodźmy bliżej. To rzadki widok i nie powinien kończyć się jego spłoszeniem.
W górach naprawdę niewiele trzeba. Czasem wystarczy krok mniej poza szlakiem i odrobina ciszy, by dać tym ptakom szansę na przetrwanie.
Komentarze