Zwycięstwo uciekło w doliczonym czasie. Podhale straciło punkty w ostatniej akcji
Podhale Nowy Targ zremisowało 1:1 z rezerwami ŁKS Łódź po golu straconym w doliczonym czasie gry, mimo że przez większość meczu kontrolowało przebieg spotkania i prowadziło od 23. minuty.
To miał być mecz, po którym Podhale wraca do Nowego Targu z kompletem punktów. Jeszcze w doliczonym czasie gry wszystko było w rękach gości. Wystarczył jednak jeden stały fragment, chwila chaosu i trzy punkty wymknęły się z rąk.
Spotkanie w Łodzi rozpoczęło się pod dyktando gospodarzy. Rezerwy ŁKS od pierwszych minut narzuciły wysokie tempo i dwukrotnie poważnie zagroziły bramce Podhala. Za każdym razem na posterunku był jednak Maciej Styrczula, który już na początku zaznaczył swoją obecność między słupkami.
Z czasem inicjatywę przejęli nowotarżanie. Coraz częściej przenosili grę pod pole karne rywali, a seria rzutów wolnych i rożnych zwiastowała nadchodzące trafienie. W 23. minucie wszystko zagrało idealnie. Dalekie podanie Styrczuli otworzyło akcję, Piotr Giel precyzyjnie dograł w pole karne, a Bartosz Kurzeja wyprzedził obrońców i pewnym strzałem dał prowadzenie Podhalu.
Po zdobyciu gola goście kontrolowali przebieg pierwszej połowy, choć łodzianie nie rezygnowali z kontrataków. W jednej z takich sytuacji ponownie błysnął Styrczula, ratując swój zespół przed wyrównaniem. Do przerwy wynik nie uległ zmianie.
Po zmianie stron Podhale mogło szybko zamknąć mecz. Piotr Giel znalazł się w znakomitej sytuacji, lecz jego uderzenie zostało wybite niemal z linii bramkowej. Niewykorzystana okazja mogła się zemścić i niewiele brakowało, by tak się stało. Gospodarze odpowiedzieli groźnym strzałem z dystansu, ale Styrczula znów stanął na wysokości zadania.
Im bliżej końca, tym więcej wskazywało na to, że goście dowiozą skromne prowadzenie. Tempo gry spadło, a akcje obu zespołów rozbijały się w środku pola. Kiedy wydawało się, że nic już się nie wydarzy, w doliczonym czasie gry ŁKS wywalczył rzut wolny. Dośrodkowanie w pole karne wywołało zamieszanie, które bezlitośnie wykorzystał Alan Siwek. Piłka wpadła do siatki, a Podhale straciło zwycięstwo w ostatnich sekundach.
Zamiast trzech punktów pozostał niedosyt i świadomość, że wygrana była na wyciągnięcie ręki.
Komentarze