Dziesiąty bieg na orientację w Rokicinach Podhalańskich. Była przygoda, adrenalina, wiedza
Prawie 40 młodych strażaków zmierzyło się z jubileuszową, dziesiątą edycją biegu na orientację w Rokicinach Podhalańskich. Trasa pełna wyzwań, zadań i nauki pokazała, że przygoda i rozwój idą w parze z dobrą zabawą i współpracą.
W Rokicinach Podhalańskich odbyła się dziesiąta edycja „Biegu na orientację - po zdrowie i bezpieczeństwo”. Impreza, organizowana przez strażaków OSP Rokiciny Podhalańskie, gromadzi młodzież z Młodzieżowej Drużyny Pożarniczej oraz tych, którzy dopiero planują do niej dołączyć.
Pomysłodawcą i głównym organizatorem wszystkich dotychczasowych edycji jest druh Grzegorz Żądło. To on przemierza kilometry pól i lasów, przygotowując trasę biegu, punkty kontrolne z zadaniami i mapę terenu, wspólnie z geodetą i strażakiem Wojciechem Kachelem.
Punkty kontrolne nie są zwykłymi przystankami – to miejsca, w których uczestnicy mierzą się z zadaniami sportowymi, musztrą, elementami pierwszej pomocy, strzelaniem z replik broni czy zagadkami logicznymi.
Z roku na rok impreza rośnie w siłę. Do lokalnej młodzieży z Rokicin dołączają drużyny z ościennych miejscowości, w tym w tym roku dwa zastępy z OSP Raba Wyżna.
Tegoroczny bieg rozpoczął się tradycyjnie od odprawy i podziału uczestników na mieszane zastępy, które łączyły młodszych i starszych członków MDP oraz początkujących i doświadczonych strażaków. Każdy zespół otrzymał mapę, kompas, kartę biegu, radio oraz mały ekwipunek z prowiantem.
Na trasie liczącej kilka kilometrów młodzi strażacy musieli wykazać się nie tylko sprawnością fizyczną, ale także wiedzą pożarniczą, orientacją w terenie i współpracą w zespole. Nad bezpieczeństwem uczestników czuwali strażacy OSP Rokiciny Podhalańskie oraz Podhalańska Grupa Poszukiwawczo-Ratownicza.
Zwieńczeniem biegu było ognisko z poczęstunkiem, ogłoszenie wyników i wręczenie pamiątek - koszulek X edycji oraz małych zestawów survivalowych. Wszyscy uczestnicy otrzymali też słodkie upominki i jabłka od sołtys Niny Gryglickiej i radnej Małgorzaty Łapki.
Choć zwycięzców nagrodzono symbolicznymi upominkami, każdy uczestnik mógł poczuć smak prawdziwej przygody, zmierzyć się ze swoimi słabościami i zamienić wygodną kanapę na kilkukilometrową trasę wśród pól i lasów.
Źródło: oraz fot. gm. R W
Komentarze