Co w Górach

Lubisz być na bieżąco z tym co sie dzieje na Podhalu?

Zapisz Nasz Serwis w zakładkach i miej pewność stałego dostępu do rzetelnych informacji z Podhala.

„Pieniny” wracają z rozmachem. Tradycja znów żyje na scenie

Zespół „Pieniny” z Krościenka nad Dunajcem przeżywa wyraźne odrodzenie. Dzięki regularnym próbom i nowemu prowadzeniu wraca na scenę z energią, zdobywa nagrody i przypomina o sile lokalnej tradycji.

„Pieniny” wracają z rozmachem. Tradycja znów żyje na scenie
„Pieniny” wracają z rozmachem. Tradycja znów żyje na scenie. Fot. Centrum Kultury i Promocji w Krościenku nad Dunajcem

W sali Centrum Kultury i Promocji w Krościenku nad Dunajcem znów rozbrzmiewa rytm, który przez dekady budował lokalną tożsamość. Zespół „Pieniny”, działający nieprzerwanie od 73 lat, wraca na scenę z nową siłą, przypominając, że tradycja nie jest reliktem, lecz żywą częścią współczesności.

To, co jeszcze niedawno wydawało się trudne do odbudowania, dziś przyciąga uwagę i budzi uznanie. Regularne próby, prowadzone pod kierunkiem Bernadety Gabryś, przynoszą wymierne efekty. Tancerze dopracowują każdy ruch, a muzycy nadają całości wyrazisty charakter. Widać tu dyscyplinę, ale i pasję, która nadaje występom autentyczność.

Sceniczne układy, takie jak „Polka Kąty” czy taniec łobyrtany, nie są jedynie pokazem umiejętności. To manifest lokalnej kultury, w którym elegancja stroju spotyka się z energią ruchu, a tradycyjna muzyka wyznacza tempo opowieści o regionie. Każdy krok ma znaczenie, każdy obrót niesie historię.

Zespół liczy dziś 35 osób i wspierany jest przez kapelę, która nie tylko akompaniuje, ale współtworzy widowisko. Ich występy wykraczają poza lokalny kontekst. Po sukcesie na Karnawale w Bukowinie Tatrzańskiej coraz wyraźniej zaznaczają swoją obecność na ogólnopolskiej scenie.

To nie jest zwykły powrót na scenę. To moment, w którym tradycja odzyskuje głos i znów staje się częścią codzienności mieszkańców. „Pieniny” nie tylko wracają do tańca, ale przywracają sens temu, co przez lata budowało lokalną tożsamość.

W ich występach widać coś więcej niż układy i choreografię. Jest duma, jest pamięć i jest energia, która udziela się widzom od pierwszych taktów. To pokazuje, że kultura ludowa nie potrzebuje muzealnej gabloty. Wystarczy scena, muzyka i ludzie, którzy wierzą w to, co robią.

Zobacz Również

Komentarze


Zaloguj sie aby komentować