Miejska spółka dla hokeja przegłosowana. Adam Hajnos: Dałem kredyt zaufania. Teraz będę patrzył na ręce
Nowy Targ zdecydował się przejąć odpowiedzialność za hokej, ale nie wszyscy radni głosowali z pełnym przekonaniem. Adam Hajnos poparł utworzenie miejskiej spółki, jednocześnie wyliczając długą listę braków i ostrzegając, że teraz nie będzie już miejsca na kolejne obietnice.
Powołanie miejskiej spółki Podhale Nowy Targ Sp. z o.o. ma otworzyć nowy rozdział w historii nowotarskiego hokeja. To właśnie ona ma przejąć prowadzenie seniorskiej drużyny, rozwijać szkolenie dzieci i młodzieży oraz zarządzać częścią działalności związanej z Miejską Halą Lodową. Władze miasta przekonują, że tylko takie rozwiązanie daje szansę na odbudowę dyscypliny, która od lat jest sportową wizytówką Nowego Targu.
Jednym z radnych, którzy zagłosowali za uchwałą, był Adam Hajnos. Jak przyznaje, nie była to jednak decyzja podjęta bez wahania. Wręcz przeciwnie. Sam określił ją jako jedną z najtrudniejszych podczas swojej pracy w Radzie Miasta.
Ostatecznie zdecydowałem się poprzeć uchwałę, traktując ten głos jako kredyt zaufania dla osób, które przygotowały projekt i publicznie zadeklarowały jego transparentne oraz odpowiedzialne prowadzenie. To jednak nie jest poparcie bezwarunkowe. Moje obawy nie zniknęły. Uważam, że projekt nadal jest obarczony dużym ryzykiem i wymaga bardzo szybkiego uporządkowania organizacyjnego, finansowego oraz personalnego - napisał Adam Hajnos.
Nie kwestionował potrzeby ratowania hokeja. Problem widział w tym, że radni mieli podjąć decyzję, zanim poznali odpowiedzi na wiele kluczowych pytań. Jak wylicza, zabrakło pełnego biznesplanu, nie było prezesa ani rady nadzorczej, nie wskazano sponsora strategicznego, a przedstawione prognozy finansowe pozostawiały wiele niewiadomych.
Podczas sesji dopytywał, kto będzie odpowiadał za zarządzanie spółką, jak zabezpieczone zostaną publiczne pieniądze, co stanie się, jeśli przedsięwzięcie zacznie przynosić straty oraz jak zagwarantowane zostanie szkolenie dzieci i młodzieży. Interesowało go również, co stanie się z problemami i zobowiązaniami, z którymi przez ostatnie lata zmagał się nowotarski hokej.
Mimo tych zastrzeżeń zdecydował się poprzeć uchwałę. Jak tłumaczy, był to kredyt zaufania dla władz miasta i osób przygotowujących projekt. Od razu zaznaczył jednak, że ten kredyt będzie musiał zostać spłacony konkretnymi działaniami.
Od teraz kończy się czas deklaracji, a zaczyna czas odpowiedzialności. Będę wspierał każde działanie, które rzeczywiście pomoże odbudować nowotarski hokej. Ale równie konsekwentnie będę pytał o finanse, nadzór, szkolenie młodzieży i realizację obietnic, które padły podczas sesji - zapowiada radny.
Teraz, jak zapowiada, zamierza dokładnie patrzeć władzom na ręce. Zapowiada kontrolę finansów spółki, sposobu jej zarządzania, realizacji obietnic składanych podczas sesji oraz tego, czy projekt rzeczywiście pomoże odbudować nowotarski hokej, a nie stanie się kolejnym kosztownym eksperymentem finansowanym z miejskich pieniędzy.
Komentarze