84 lata temu z tego miejsca padły słowa nienawiści. Dziś mieszkańcy Rabki wyruszyli stąd, by pamiętać o ofiarach
Zaczęli w miejscu, gdzie 84 lata wcześniej odbywał się wiec związany z Goralenvolkiem, a zakończyli przy mogiłach około 500 ofiar niemieckiego terroru. Tegoroczny Spacer Pamięci w Rabce-Zdroju miał szczególny wymiar. Dzień wcześniej przy jednym stole spotkali się ocalała z Holokaustu i syn człowieka związanego z niemiecką szkołą działającą podczas wojny w Rabce.
W Rabce-Zdroju znów przeszli drogą, która prowadzi do jednej z najtragiczniejszych kart historii miasta. Tegoroczny Spacer Pamięci rozpoczął się w miejscu, gdzie 84 lata temu, w dniu deportacji ostatnich żydowskich mieszkańców Rabki i okolic, odbywał się wiec związany z Goralenvolkiem. Zakończył się przy masowych mogiłach ofiar niemieckiego terroru. Tym razem uczestników prowadziła tam również nowa „Aleja Pamięci Ofiar Holocaustu”.
Spacer odbył się w niedzielę, 30 sierpnia, ale tegoroczne obchody rozpoczęły się już dzień wcześniej. I właśnie sobotnie spotkanie nadało im szczególny wymiar.
W Willi „Pod Aniołem” naprzeciwko siebie usiedli Anna Janowska, ocalała z Holokaustu, oraz Werner Oder – syn austriackiego sprawcy związanego z działającą podczas wojny w Rabce niemiecką szkołą.
Ojciec Wernera, Wilhelm Oder, był związany z tą placówką i – jak wynika z historycznych opracowań – szkolił jej kursantów w dokonywaniu egzekucji. Jego syn od lat przyjeżdża do Rabki i mówi o odpowiedzialności za zbrodnie popełnione przez przedstawicieli poprzedniego pokolenia.
Tym razem ocalała z Holokaustu i syn człowieka stojącego po stronie oprawców spotkali się przy jednym stole. Rozmawiali o pamięci, odpowiedzialności, winie i pojednaniu.
Wyruszyli z miejsca, gdzie 84 lata temu padły słowa nienawiści
Dzień później uczestnicy spotkali się o godz. 16 na deptaku przed Kawiarnią Zdrojową. Wybór tego miejsca nie był przypadkowy.
Podczas okupacji znajdowała się tutaj muszla koncertowa. 30 sierpnia 1942 roku, w dniu deportacji ostatnich żydowskich mieszkańców Rabki i okolic do niemieckiego obozu zagłady w Bełżcu, odbył się w tym miejscu wiec związany z działalnością Goralenvolku.
Według przekazanych informacji Wacław Krzeptowski miał wówczas dziękować Niemcom za „uwolnienie” Rabki od Żydów.
Dokładnie 84 lata później z tego samego miejsca wyruszyli ludzie, którzy chcieli przypomnieć o zamordowanych mieszkańcach.
Szli pod „Tereskę”. Za willą Niemcy dokonywali egzekucji
Kolejnym przystankiem była willa „Tereska”. W czasie wojny działała tam niemiecka Szkoła Dowódców Policji Bezpieczeństwa i Służby Bezpieczeństwa. Jej kierownikiem administracyjnym był Wilhelm Rosenbaum, nazywany przez mieszkańców „katem Rabki”.
Za budynkiem, w pobliskim lesie, Niemcy dokonywali masowych egzekucji. W zbiorowych mogiłach spoczywają przede wszystkim żydowscy mieszkańcy Rabki i okolic, ale także osoby innych narodowości. Historyczne źródła mówią o około 500 ofiarach pochowanych w tym miejscu.
I właśnie w stronę tych mogił ruszyli uczestnicy Spaceru Pamięci.
Sama droga również stała się częścią tej historii. Przez lata dotarcie do miejsca pamięci było utrudnione. W 2012 roku starania o budowę ścieżki rozpoczęła Anna Janowska, wnuczka zamordowanych rodzin Pasterów i Kleinbergów. Miasto sfinansowało budowę drogi leśnej, którą udostępniono w 2015 roku podczas pierwszego Spaceru Pamięci.
Pięć lat później przy mogiłach pojawiła się tablica zawierająca imiona i nazwiska 202 żydowskich mieszkańców zamordowanych w Rabce podczas II wojny światowej.
Ta droga ma od teraz swoją nazwę
Tegoroczny spacer przyniósł kolejny symboliczny moment. Przy wejściu na ścieżkę prowadzącą do mogił odsłonięto tablicę „Aleja Pamięci Ofiar Holocaustu”.
Ma przypominać mieszkańcom i odwiedzającym, dokąd prowadzi ta droga oraz dlaczego miejsce to powinno pozostać w pamięci kolejnych pokoleń.
Po odsłonięciu tablicy uczestnicy dotarli do mogił. Tam oddano hołd zamordowanym, odbyła się modlitwa i chwila zadumy.
Szczególnego znaczenia nabrał obraz dwojga uczestników tegorocznych obchodów. Tą samą drogą szli ocalała z Holokaustu i syn człowieka związanego z niemieckim aparatem terroru.
Historii Rabki z lat 1940–1942 nie da się zmienić. Można jednak zachować nazwiska ofiar, oznaczać miejsca, w których ginęli ludzie, i przypominać kolejnym pokoleniom, co wydarzyło się tutaj ponad osiemdziesiąt lat temu.
Temu właśnie służy Spacer Pamięci. Bo historia Rabki to nie tylko uzdrowisko, wille i kuracjusze. To również historia ludzi, którzy kiedyś byli częścią tego miasta, a później zostali z niego zabrani i zamordowani.
Komentarze