Kurierzy Tatrzańscy. Jak wyglądała jedna z najniebezpieczniejszych tras przez góry?
Jesienią 1939 roku Tatry przestały być dla części mieszkańców Podhala tylko granicą i górami, które trzeba było przekroczyć, aby dotrzeć na drugą stronę. Stały się elementem konspiracyjnej sieci łączności. Przez górskie przełęcze przechodzili kurierzy, którzy przenosili meldunki, pieniądze, broń i pocztę, a także pomagali przedostawać się ludziom na Węgry. Ich główną trasą stał się odcinek Zakopane – Budapeszt.
14 września w Zakopanem odbędzie się Dzień Pamięci Kurierów Tatrzańskich. To dobra okazja, by przypomnieć, jak wyglądała ich służba i dlaczego droga przez Tatry była tak ważna dla polskiego podziemia.
Tatry były częścią konspiracyjnej drogi
Po klęsce Polski we wrześniu 1939 roku część żołnierzy, polityków i działaczy próbowała przedostać się na Węgry. Tam zaczęły powstawać polskie placówki, a z czasem również struktury organizujące łączność z okupowanym krajem.
Jednym z najważniejszych punktów tej sieci stała się trasa prowadząca przez Tatry z Zakopanego do Budapesztu. Muzeum Tatrzańskie podaje, że działalność kurierska na tym odcinku trwała przez ponad pięć lat okupacji. Kurierzy utrzymywali kontakt między okupowanym krajem a polskimi strukturami działającymi za granicą.
Na początku 1940 roku utworzono bardziej zorganizowany system łączności. Jego jednym z najważniejszych organizatorów był Wacław Felczak, który odpowiadał za przerzuty z Budapesztu do kraju i sam wielokrotnie pokonywał tę trasę. System opierał się także na sztafecie, dzięki której poczta mogła regularnie trafiać dalej, aż do polskich władz na emigracji.
Nie było jednej drogi przez góry
Kurierzy nie poruszali się zawsze tą samą trasą. Wybór przejścia zależał między innymi od pory roku, warunków i sytuacji na granicy.
Jedna z wykorzystywanych dróg prowadziła z rejonu Kościeliska przez Dolinę Tomanową i Tomanową Przełęcz. Następnie kurier schodził na słowacką stronę, w kierunku Podbańskiej i Trzech Studniczek. Dalej trasa prowadziła w stronę granicy słowacko-węgierskiej, a następnie do Budapesztu.
Tomanowa Przełęcz miała dla kurierów szczególne znaczenie. Jak opisuje Muzeum Tatrzańskie, była stosunkowo niska i – zwłaszcza zimą – nadawała się do przejścia na nartach. Problem polegał jednak na tym, że niebezpieczeństwo nie zaczynało się i nie kończyło na samej granicy.
Kurier musiał znać teren bardzo dobrze. W Dolinie Kościeliskiej znajdowały się niemieckie patrole, dlatego część przejść prowadzono mniej oczywistymi drogami, z dala od głównych ciągów komunikacyjnych.
Przez góry przenosili meldunki i broń
Służba kurierska nie polegała wyłącznie na dostarczaniu listów. Kurierzy przewozili także pieniądze, broń oraz informacje potrzebne do działania polskiego podziemia. Ich zadaniem było utrzymywanie łączności pomiędzy ludźmi działającymi w kraju i strukturami znajdującymi się poza okupowaną Polską.
Przekraczanie granicy wymagało doskonałej znajomości terenu. Kandydaci na kurierów byli szkoleni z zasad konspiracji, rozpoznawania trasy i warunków terenowych. Musieli również posiadać bardzo dobrą kondycję oraz umiejętność zachowania się w sytuacjach zagrożenia.
Jak podkreśla Muzeum Tatrzańskie, przyszłych kurierów sprawdzano bardzo dokładnie. Liczyły się nie tylko sprawność fizyczna, ale również zdrowie, odporność na stres i zdolność do wtopienia się w otoczenie. Wielodniowa podróż przez góry w warunkach okupacji wymagała wszystkich tych umiejętności.
Józef Krzeptowski pokonał trasę dziesiątki razy
Jedną z najbardziej znanych postaci tego środowiska był Józef Krzeptowski, pochodzący z Zakopanego przewodnik tatrzański i ratownik TOPR. Według Muzeum Tatrzańskiego odbył około 58 przejść kurierskich na trasie Zakopane–Budapeszt przez Tatry.
W czasie wojny przenosił między innymi pieniądze, broń i pocztę dla ruchu oporu. Jego znajomość gór była ogromnym atutem. Wiedział, jak poruszać się po terenie i jak omijać miejsca, w których można było natknąć się na niemieckie patrole.
Historia Krzeptowskiego dobrze pokazuje, dlaczego znajomość Tatr była dla kurierów tak ważna. W normalnych warunkach te same umiejętności służyły przewodnikowi czy ratownikowi. W czasie okupacji mogły decydować o powodzeniu konspiracyjnej misji.
Nie wszyscy docierali do celu
Kurierska droga oznaczała stałe ryzyko aresztowania. Niemcy wiedzieli, że przez południową granicę biegną szlaki wykorzystywane przez polskie podziemie. Dlatego kurierzy musieli liczyć się z patrolami, kontrolami i możliwością zdrady.
Część z nich została aresztowana i zamordowana. Wśród najbardziej znanych jest Helena Marusarzówna, znakomita narciarka związana z Zakopanem. Po rozpoczęciu wojny zaangażowała się w działalność kurierską. Została zatrzymana w 1940 roku, była więziona i torturowana, a w 1941 roku rozstrzelano ją w Pogórskiej Woli koło Tarnowa.
Muzeum Tatrzańskie przypomina również wielu innych kurierów i łączników, którzy działali na trasie przez Tatry. Wśród nich byli między innymi Jan Bobowski, Władysław Gąsienica-Roj, Jan Łożański czy Stanisław Marusarz. System nie opierał się na jednej osobie. Była to sieć ludzi wykonujących kolejne odcinki niebezpiecznej drogi.
Roman Stramka i sądecki odcinek szlaku
Historia kurierów nie ograniczała się zresztą do samych Tatr. Istotną rolę odgrywały również trasy prowadzące przez Beskidy i Sądecczyznę.
Jedną z najbardziej znanych postaci był Roman Stramka z Ptaszkowej. Muzeum Tatrzańskie podaje, że w czasie wojny wielokrotnie pokonywał trasę Nowy Sącz – Budapeszt – Belgrad, a łącznie odbył 69 takich przejść. Jego przykład pokazuje, że cały system kurierski był znacznie większy niż tylko zakopiański fragment trasy.
Tatry i Beskidy tworzyły więc ciąg komunikacyjny, który pozwalał utrzymywać kontakt pomiędzy okupowanym krajem a zagranicznymi strukturami polskiego podziemia.
Dzisiaj zostały ślady tych tras
Współczesny turysta przechodzący przez Kościelisko, okolice Tomanowej czy inne miejsca związane z dawnymi trasami kurierskimi może nie zdawać sobie sprawy, jaką rolę odegrały te góry podczas wojny.
Wiele dawnych ścieżek nadal istnieje, ale zmieniło się ich znaczenie. Miejsca, które dla współczesnego turysty są częścią wycieczki, dla kurierów były fragmentem wielodniowej podróży, w której błąd mógł oznaczać aresztowanie.
14 września Zakopane przypomni tę historię podczas Dnia Pamięci Kurierów Tatrzańskich. Uroczystości rozpoczną się w Kuźnicach przy pomniku kurierów. Zaplanowano również rajd „Śladami Kurierów Tatrzańskich” dla około 120 uczniów i nauczycieli ze szkół noszących imiona związane z tą historią.
Kurierzy Tatrzańscy pozostawili po sobie coś więcej niż wojenną historię. Ich działalność była praktycznym systemem łączności, który przez lata pozwalał przekazywać informacje, ludzi i materiały pomiędzy okupowanym krajem a polskimi strukturami działającymi poza jego granicami. Tatry były w tym systemie nie przeszkodą, ale drogą — trudną, wymagającą i śmiertelnie niebezpieczną.
Komentarze