Rabka-Zdrój: Prawie pół miliona złotych na bulwary w Rabce. Tyle kosztowało usuwanie wad i usterek
Ponad 485 tys. zł wydała już Rabka-Zdrój na usuwanie wad i usterek bulwarów nad Poniczanką. Samorząd chce odzyskać ponad 207 tys. zł, ale pieniędzy wciąż nie ma, a jedna ze spółek, wobec których skierowano roszczenia, ogłosiła upadłość.
Prawie pół miliona złotych. Tyle Rabka-Zdrój wydała już na usuwanie wad i usterek bulwarów nad Poniczanką. Teraz gmina próbuje odzyskać część pieniędzy, ale sprawa ciągnie się przed sądem, a sytuację dodatkowo komplikuje upadłość jednej ze spółek.
Konkretne kwoty poznaliśmy z odpowiedzi Urzędu Miejskiego na zapytanie radnej Ewy Dyrdy. Rachunek jest niemały – dokładnie 485 233,63 zł.
Zdecydowanie najwięcej kosztowały same roboty naprawcze. W 2023 roku na usunięcie usterek, w tym zastosowanie zmienionych rozwiązań technologicznych i materiałowych, wydano 448 626,13 zł.
Ale na tym wydatki się nie skończyły. Dokumentacja projektowa dotycząca usunięcia wad kosztowała 9840 zł, ekspertyza techniczna – 4000 zł, a nadzór nad robotami naprawczymi kolejne 3600 zł. Do rachunku dochodzi jeszcze 19 167,50 zł za obsługę prawną.
Pieniądze wydane, odszkodowania wciąż nie ma
Gmina chce odzyskać 207 848,56 zł. Na tyle, w oparciu o niezależną ekspertyzę techniczną, wyceniono wartość wad i usterek inwestycji.
I tutaj ważne zastrzeżenie: tych pieniędzy Rabka-Zdrój jeszcze nie dostała. To kwota, której samorząd dopiero dochodzi.
Roszczenia skierowano wobec APIS POLSKA oraz Biłgorajskiej Agencji Rozwoju Regionalnego. Obie sprawy nie zostały jeszcze prawomocnie zakończone.
W przypadku APIS sytuacja zrobiła się jeszcze trudniejsza. Spółka ogłosiła upadłość, dlatego postępowanie sądowe zostało zawieszone. Gmina zgłosiła swoje roszczenie wraz z odsetkami syndykowi masy upadłości.
Ugody nie będzie. Gmina tłumaczy dlaczego
Osobnym wątkiem jest spór z Biłgorajską Agencją Rozwoju Regionalnego. Gmina zapewnia, że chciała zakończyć go polubownie. Ostatecznie do porozumienia jednak nie doszło.
Podczas mediacji Agencja zaproponowała ustalenie wysokości odszkodowania przez biegłego. Problem w tym, że – jak wynika z odpowiedzi urzędu – gmina miałaby zaakceptować wskazanego biegłego, a później bezwarunkowo przyjąć wynik jego ekspertyzy. Bez możliwości jej zakwestionowania czy dochodzenia dalszych roszczeń.
Na takie rozwiązanie samorząd się nie zgodził.
Gmina zdecydowała, że bezpieczniej będzie kontynuować walkę przed sądem. Tam może zostać powołany niezależny biegły sądowy, a strony mają możliwość odnoszenia się do jego ustaleń.
Na dziś bilans jest więc prosty: ponad 485 tys. zł wydanych z budżetu Rabki-Zdroju na usuwanie wad i usterek oraz ponad 207 tys. zł odszkodowania, o które gmina nadal walczy.
Komentarze