Związek Podhalan mówi „dość”. Zapowiada kroki prawne w kierunku DIOZ po słowach o góralach
Związek Podhalan w Polsce zdecydowanie reaguje na wypowiedzi, które jego zdaniem obrażają górali i uderzają w ich tożsamość. W specjalnym stanowisku organizacja zapowiada podjęcie działań prawnych.
Konflikt wokół DIOZ i wydarzeń na drodze do Morskiego Oka wyraźnie się zaostrza. Kilka dni po tym, jak starosta tatrzański Andrzej Skupień zawiadomił Prokuraturę Rejonową w Zakopanem o podejrzeniu popełnienia przestępstw w związku z obrażaniem urzędników teraz podobny krok zapowiada Związek Podhalan w Polsce.
Tym razem chodzi przede wszystkim o słowa kierowane pod adresem górali. Związek Podhalan w stanowisku z 27 sierpnia pisze wprost, że nie ma zgody na obrażanie, pomawianie i szkalowanie mieszkańców regionu.
Organizacja wskazuje na wypowiedzi, które – według niej – miały padać podczas spotkania w Starostwie Tatrzańskim, protestu na drodze do Morskiego Oka oraz później w mediach społecznościowych.
„Goralenvolk”, „pazerni”, „mordercy zwierząt”
To właśnie takie określenia wymienia Związek Podhalan, zaznaczając, że ich używanie wobec współczesnych górali jest niedopuszczalne.
Najwięcej miejsca poświęcono słowu „Goralenvolk”. Związek przypomina, że jest ono związane z tragiczną historią okupowanego Podhala i sprzeciwia się wykorzystywaniu go do atakowania dzisiejszych mieszkańców regionu.
„Góral współczesny nie jest Goralenvolkiem. Obrona tożsamości kulturowej nie jest Goralenvolkiem” - czytamy w stanowisku.
Jeszcze ostrzej organizacja ocenia porównywanie wydarzeń z 23 sierpnia do rzezi wołyńskiej z lat 1943–1944. Zdaniem Związku takie zestawienie uderza nie tylko w górali, ale również w pamięć o ofiarach tej zbrodni.
Najpierw zawiadomienie starosty. Teraz ruch Związku Podhalan
Sprawa ma już swój prokuratorski wątek. Starosta tatrzański Andrzej Skupień poinformował wcześniej o złożeniu zawiadomienia do Prokuratury Rejonowej w Zakopanem.
Dotyczyło ono m.in. podejrzeń znieważania funkcjonariuszy publicznych, prób wywierania wpływu na decyzje administracyjne oraz w ocenie władz powiatu - mowy nienawiści wobec górali.
Teraz Związek Podhalan zapowiada własne działania.
W swoim stanowisku organizacja deklaruje, że wykorzysta dostępne środki prawne, aby doprowadzić do odpowiedzialności za wypowiedzi, które uznaje za mowę nienawiści wobec górali. O kolejnych krokach ma informować osobno.
„Bronimy godności. Bronimy prawdy historycznej. Bronimy tradycji. Bronimy dobrego imienia Górali” - podkreślono na zakończenie dokumentu podpisanego przez prezesa Związku Podhalan Juliana Kowalczyka.
Wygląda więc na to, że konflikt, który jeszcze niedawno rozgrywał się przede wszystkim wokół transportu konnego do Morskiego Oka, coraz mocniej przenosi się na grunt prawny. Najpierw do prokuratury zwrócił się starosta tatrzański. Teraz podobną drogę zapowiada największa organizacja skupiająca górali.
Komentarze